Temat „domu, który sam się sprząta” powraca do mnie regularnie – za każdym razem, gdy przeprowadzam wstępną ankietę dotyczącą preferencji klientów. Dlaczego? Bo łatwość sprzątania to jedno z pierwszych pytań w moim formularzu przedprojektowym.
Wiem – to może się wydawać nieoczywiste w kontekście projektowania wnętrz. A jednak! Coraz więcej osób szuka rozwiązań, które sprawią, że „obsługa” domu będzie maksymalnie prosta i bezproblemowa.
Ja sama – choć lubię porządek – zdecydowanie nie należę do osób, które lubią sprzątać. I może właśnie dlatego to pytanie zawsze znajduje się na samym początku mojej pracy z klientem.
Zatem – czy istnieją domy, których nie trzeba sprzątać?
Otóż… nie.
Tu powinna pojawić się kultowa plansza: „directed by Robert B. Weide” – i mogłabym zakończyć ten wpis. Ale jest jedno „ale”…
Bo przecież gdyby nie było nic do powiedzenia, nie pisałabym tego artykułu i nie zadawałabym klientom takich pytań.
Są wnętrza, które (prawie) się nie brudzą
Są takie mieszkania, w których sprzątanie przebiega szybko i niemal bezboleśnie. Takie, w których Agata Christie nie wpadłaby na żaden pomysł morderstwa. Sami przyznacie – to już coś!
Po latach pracy jako architekt wnętrz wiem, jak projektować przestrzenie, które nie generują bałaganu. To kwestia analizy, planowania i rozmowy z klientem.
Dziś chciałabym podzielić się moimi ulubionymi patentami na dom, który (prawie) sam się sprząta.
1. Przechowywanie to podstawa jeśli chodzi o łatwość sprzątania. Miejsce na wszystko – i to, co będzie
Zacznijmy od przechowywania. Kiedy planujemy nowe mieszkanie czy dom, często mamy wrażenie, że przestrzeni do przechowywania jest „aż za dużo”. Ale z mojego doświadczenia wiem – to wrażenie mija szybciej, niż się wydaje.
- Jeśli to pierwsze „własne” lokum – jeszcze nie masz wielu rzeczy, ale z czasem one się pojawią.
- Jeśli to przeprowadzka z mieszkania do domu – styl życia się zmienia, a z nim zmieniają się też potrzeby przechowywania (np. buty do ogrodu przy drzwiach tarasowych czy wycieraczka na kalosze w wiatrołapie).
Dlatego zawsze staram się przewidzieć takie sytuacje – często ucząc się ich właśnie od moich klientów.
Przykład? Klienci przeprowadzający się z dużego domu do mniejszego apartamentu musieli przejść przez trudny proces selekcji rzeczy. To niełatwe – ale dobrze zaprojektowana przestrzeń może to ułatwić.
Jeśli każda rzecz ma swoje miejsce, to sprzątanie przestaje być kombinowaniem, a staje się rutyną. I o to chodzi.
2. Technologia i sprytne rozwiązania, czyli jak ułatwić sobie życie
Dwie zmywarki: luksus, lenistwo czy logiczne rozwiązanie?
W większych kuchniach coraz bardziej popularne staje się projektowanie dwóch zmywarek. Jedni uznają to za fanaberię, inni – za genialne rozwiązanie. Ja sama nie raz już stosowałam to rozwiązanie i uważam, że najlepszy projekt to taki, który odpowiada na potrzeby konkretnego użytkownika.
Warto jednak pamiętać: dwie zmywarki = dwa razy więcej naczyń do rozpakowania. To złudne uczucie „pustych szafek” szybko znika, na przykład kiedy przed urlopem opróżniamy obie zmywarki 😉
Roboty sprzątające – na podium sprzętów wpływających na łatwość sprzątania (i jak je sprytnie ukryć!)
Robot sprzątający? Urządzenie, które jest już niemal pod każdym dachem! Moim zdaniem najlepszy gadżet wszech czasów – i regularnie polecam go klientom. Choć żadna firma mi nie płaci za reklamę (jeszcze!), uważam, że to realne wsparcie w codziennym życiu.
Kilka wskazówek z punktu widzenia projektowania:
- Ukryj bazę robota z zasięgu wzroku, tak aby nie rzucał się w oczy – ale nie za bardzo. Musi być łatwo dostępna do codziennego czyszczenia.
- Umieść ją blisko wejścia – np. przy drzwiach wejściowych lub tarasowych. Czyli tam gdzie najczęściej wnosi się piach.
- Stacja na płytkach, jeśli robot ma funkcję mopowania to będzie najlepsza lokalizacja.
3. Ergonomia wnętrza – klucz do porządku
Kolejnym krokiem wpływającym na łatwość sprzątania jest właściwa ergonomia pomieszczeń. Z mojej perspektywy jest to etap najprostszy, ale przy mniejszym doświadczeniu może okazać się kłopotliwy. Od właściwej ergonomii zależy wygodny dostęp do każdego zakamarka w mieszkaniu. Czy to problematycznego kąta obok wanny, czy też najwyższych półek w szafkach. Bez dokładnej znajomości ergonomii ciężko jest wyobrazić sobie wszystkie pułapki.
Wbrew pozorom, to nie rocket science, ale wymaga doświadczenia – albo zaprzyjaźnienia się z miarką i taśmą malarską 😉
4. Smaczki i detale, które robią różnicę
Toalety podwieszane
Toalety – aktualnie w większości domów mamy spłuczki podtynkowe (tzw. „geberity” lub systemy podtynkowe). Niektórzy jednak i tak decydują się na zastosowanie WC stojącego na ziemi. Przeważnie jest to podyktowane obawą, że toaleta wisząca nie wytrzyma ciężaru użytkownika. Zapewniam jednak, że nie są to obawy uzasadnione, a zdecydowanie wpływa na łatwość sprzątania. Umycia podłogi w łazience, również pod miską wiszącą.
Odpływy liniowe
Odpływy liniowe – część ludzi się ich obawia ze względu na złe doświadczenia. Na przykład rozlewanie się wody w pomieszczeniu, poza kabinę prysznicową. Tutaj niestety muszę się zgodzić, że czasami te rozwiązania są bardzo nieudane. Przyczyn może być wiele i to wymagałoby osobnej analizy każdego przypadku. Ale znam więcej udanych tego typu rozwiązań niż tych nieudanych. Nadal uważam, że możliwość umycia jednym mopem całej podłogi w łazience jest ogromną wygodą.
„Krzesło na ubrania”
Następnym smaczkiem, który pewnie wywoła u niektórych uśmiech na twarzy, jest „krzesło na ubrania za czyste do kosza na pranie, a za brudne do szafy”. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy takiego nie miał. Jak się uporać z tym problemem? Jeśli nie u siebie, to u swoich dzieci. Rozwiązanie jest proste i już o nim pisałam – trzeba przewidzieć miejsce na takie ubrania. Jeśli nie miałaby to być część szafy, bo na taką nie mamy miejsca, to z pomocą może przyjść chociażby IKEA i ich lustro z ukrytym wieszakiem.
Firanki i zasłonki
Najlepsze mamy już za sobą, to teraz czas na największy koszmar każdego wnuczka – firanki i zasłonki. Wiele osób lubi wygląd wiszących dekoracji okiennych. Mimo to się na nie nie decyduje właśnie ze względu na to, jak bardzo źle wspominają zdejmowanie i zakładanie ich na karniszach. Na to nie ma jednej najlepszej recepty, ale są różne rozwiązania, które ten proces ułatwiają. Przede wszystkim wybranie karniszy sufitowych– nie zbierają dodatkowo kurzu. Wybranie dobrej jakości metalowych karniszy, które się nie odkształcają pod wpływem ciężaru tkaniny i dzięki temu przesuwanie w nich żabek nie jest trudne. A na koniec: zamontowanie karniszy w taki sposób, żeby mieć do nich wygodny dostęp.
Na zakończenie…
Temat wykończenia materiałów i powierzchni, które sprzyjają łatwości sprzątania, zostawię na kolejny wpis. Będzie bardziej techniczny, a ten chciałam zachować w duchu użytkowym i życiowym 🙂
PS
Zajrzyj na mój instagram – tam na bieżąco dzielę się kulisami pracy.
A jeśli szukasz projektanta wnętrz – napisz do mnie. Z chęcią pomogę!